Dawid Pacha

house
Marzec, 2010

Bądź na bieżąco z Twoimi ulubionymi serialami

OFF-TOPIC

Śledzenie kilku seriali na bieżąco wymaga czasu i jest nielada wyzwaniem. Niestety z amerykańskimi serialami nie jest jak z „Klanem”, czy „M jak Miłość” – regularnie o tej samej porze zasiadasz z kawą przed telewizorem nie martwiąc się już o nic. W odróżnieniu od „Mody na sukces” w przypadku seriali typu LOST, House, czy HIMYM bardzo często mamy do czynienia z trudno wytłumaczalnymi przerwami w emisji (ktoś strajkuje albo np. jest jakieś święto). Poza tym większość seriali leci tylko przez pewną część roku. Łatwo po półrocznej przerwie o nich zapomnieć.

- Read More -

tim
Maj, 2009

Tim Barnes Lee o przyszłości internetu

Sir Tim Barners-Lee nigdy nie dał się zwieść Tim’owi O’Reilly’emu, gdy ten stworzył pojęcie Web 2.0. Mówił, że nie powinno się stawiać Web 2.0 w opozycji do Web 1.0. Web 2.0 to dla niego nie rewolucja, a raczej ewolucja. Internet od samego początku miał służyć dwutorowej komunikacji. W pełni się z nim zgadzam. Miło widzieć Tim’a w Ted Talks powracającego do przeszłości i mówiącego o przyszłości internetu. Kto jak kto, ale Barnes-Lee zawsze wie o czym mówi.

- Read More -

owyang
Maj, 2009

Przyszłość marketingu społecznościowego: The Five Eras of the Social Web

Społeczne media od niedawna funkcjonują w naszej rzeczywistości. Dopiero zaczynamy rozumieć jakie mają przełożenie na nasze życie i decyzje. Umocniły relacje między ludźmi. Konsumenci zaczynają mieć duży wpływ na siebie nawzajem. Głos marki nadawany jednokierunkowo z reklamy w telewizji, radia, czy plakatu wydaje się coraz mniej autentyczny. Usieciowieni społecznie konsumenci umacniają swoją pozycję na niekorzyść mocy decyzyjnej marek. Rezultatem będzie nowa linia produktów zdefiniowana i wykreowana przez społeczności. W tak dramatycznych czasach marketerzy muszą posługiwać się wyłaniającymi się technologiami aby pozyskać przewagę konkurencyjną.

- Read More -

Maj, 2009

Zaufanie do mediów w różnych krajach

Pisałem już jakim zaufaniem cieszą się poszczególne media przy okazji pozyskiwania informacji przez konsumentów na temat usług i produktów. Dzisiaj trochę szerzej na temat medium jako źródła informacji i jakim zaufaniem cieszą się poszczególne media w różnych krajach.

Z badań TNS wynika, że globalne zaufanie kształtuje się na podobnym poziomie dla informacji pozyskanych z redakcyjnych serwisów internetowych (40%, np. Gazeta.pl, onet.pl, interia.pl), telewizji (41%), dzienników prasowym (39%) oraz usłyszanych od znajomych (42%).

Z racji naszego położenia najbardziej powinno nas interesować zaufanie w Europie. Okazuje się, że kraje w naszym regionie znacznie odbiegają od średniej światowej. Np. dlaczego w Wielkiej Brytanii zaledwie 23% procent internautów ufa gazetom? Może w wyniku tabloidyzacji prasy? To samo dotyczy Francji. Z kolei Francuzi, Hiszpanie i Włosi nie mają zaufania do mediów telewizyjnych. Czyżby koniec telewizji miałby w przyszłości zacząć się właśnie w tych krajach?

Z ciekawostek: ufamy bardziej redakcyjnym wydaniom serwisów internetowych niż Wikipedii, którą przecież sami edytujemy. Najniższym zaufaniem cieszą się niestety blogi, tutaj wyjątkiem są Chiny, gdzie za bycie bloggerem i pisanie prawdy trafia się nieraz za kraty dlatego blogi cieszą się większym zaufaniem niż serwisy internetowe. Skandynawowie stosunkowo w niewielkim stopniu ufają swoim znajomym. Dużo bardziej cenią sobie telewizję, prasę i wiadomości z internetu. Pewnie ma to związek z odległościami jakie są między mieszkańcami tego regionu;).

Bardzo interesowałyby mnie podobne badania przeprowadzone w Polsce. Mam wrażenie, że wypadlibyśmy całkiem na korzyść mediów internetowych. Pamiętajmy, że respondentami są internauci, a Ci w naszym kraju nie czytają prasy. Takie jest moje zdanie. Ufamy porównywarkom usług, opiniom na forach, mimo, że te są ostatnio pod ostrzałem krytyki. Badania przeprowadzone przez TNS OBOP w zeszłym roku wykazały, że największe zaufanie mamy do publicznej telewizji, publicznego radia i kościoła. Gdyby sondaż został przeprowadzony wśród internautów, tak jak w badaniach przedstawionych przez eMarketer, jestem przekonany, że wyniki byłyby zgoła odmienne;)

Maj, 2009

Tygodniowy przegląd informacji ze świata marketingu społecznościowego

Informacji na temat social media, czy jak wolą inni marketingu społecznego jest tak dużo, że chyba nikt nie jest w stanie tego wszystkiego przeczytać. Postanowiłem przedstawiać streszczenie tego co dzieje się w internecie pod koniec tygodnia. Newsy z zagranicy i czasem nawet z kraju.

Zapraszam bo w tym tygodniu działo się dużo.

Social media w przedsiębiorstwie

Gdy społeczna część internetu nabiera takiej popularności, którą nie mogą pochwalić się nawet popularne kanały telewizyjne, firmy powinny zastanowić się, czy istnieją na tej przestrzeni i rozwarzyć, czy warto tam być. Firma Vignette proponuje rozwiązanie daleko wykraczające poza ramy zwykłego CMSa. Oferuje produkt z elementami społecznościowymi. Dla tych, którzy tematu jeszcze nie rozumieją i nie widzą potrzeby w zmienianiu swoich praktyk w internecie bardzo gorąco polecam dokumen, który opublikowałą firma Vignette. Znajdziemy tam trochę teorii, dobrych praktyk, przykładów, statystyk, które to wszystko uwiarygadniają.

Facebook otwiera się jeszcze bardziej

Facebook udostępnia deweloperom API do naszej listy aktywności. Zaczęły się pojawiać programy podobne do tych, które dzisiaj z namy z blipa, czy twittera – klienci aktywności. Bardzo ciekawą propozycją wydaje się Seesmic, który jednocześnie obsługuje Twittera.

Prywatność na Facebooku

Stałeś/stałaś się bardzo aktywnym użytkownikiem Facebooka w ostatnim czasie? Jak podzielić swoich znajomych na osobne listy? Jak sprawić aby nasza rodzina, znajomi, przyjaciele i wreszcie współpracownicy widzieli naszą aktywność w zróżnicowanym stopniu? Na te i inne pytania znajdziecie odpowiedź w artykule na Mashable .

Facebook utrudnia nam utrzymanie w prywatności informacji o naszym prywatnym życiu przed naszymi znajomymi w biurze (ciekawa analiza). Dlatego tym bardziej polecam wziąć się za swoje ustawienia prywatności i zastanowić się kilka razy zanim opublikujemy coś kompromitującego dla nas samych lub naszych znajomych.

Informacje, które zamieszczamy na Facebooku to istny sen marketera. Nigdy wcześniej ludzie na taką skalę nie publikowali informacji o sobie, swoich preferencjach konsumpcyjnych za darmo i dobrowolnie!

Sree Nagarajan, founder, president and CEO of Colligent,:

“If you think about your Facebook profile, 95 percent of what you describe there is not about your online life, even though it is online. You’re talking about your hobbies, you’re talking about your interests, your favorite TV show or your favorite band.

Jeszcze raz bardzo polecam ten wpis.

Histeria Świńskiej grypy na Twitterze

Po Susan Boyle myślałem, że nie pojawi się taki temat, który dniami będzie się utrzymywał w pierwszej trócje top trendów na Twitterze. Okazało się, że długo nie musiałem czekać. Świńska grypa stała się tematen numer jeden i nadal nim pozostaje. 10 000 tweetów na godzinę to chyba rekord. Po raz kolejny microblogging udawadnia, że jest formą komunikacji, która w takich wypadkach bardzo się sprawdza.

Skoro już jesteśmy przy temacie Twittera, to ostatnio okazało się, że użytkownikiem tej platformy stał się PENTAGON! Wszystko oczywiście w celu przekazywania ważnych informacji do społeczeństwa. Niesamowite. Jestem pod wrażeniem. O Facebooku też nie zapomnieli.

Dlaczego niektóre wielkie strony internetowe są blokowane przed Polakami?

Pytanie zasadne. Osobiście jestem bardzo zasmucony, że nie mogę korzystać z bardzo dobrego serwisu wideo Hulu, to samo tyczy się serwisu Veoh. Podobnie ostatnio stało się z LastFm. Dlaczego? Okazuje się, że serwisy typu YouTube, Myspace, czy nawet Facebook zarabiają poza USA niewielkie pieniądze. Pieniądze, które nie są w stanie pokryć kosztów transferu danych. Czy światowy kryzys jeszcze bardziej wpłynie na ten trend? Trudno powiedzieć. Dzisiaj na pewno możemy śmiało stwierdzić, że internet w USA różni się od tego internetu, który mamy w Polsce. A miało być tak pięknie… więcej tutaj.

Kwiecień, 2009

Kampania marketingowa na Facebooku: skuteczny profil publiczny Twojej marki (Coca-Cola case) cz. 1

Coraz więcej specjalistów ds. marketingu używa Facebooka jako elementu strategii marketingowej w sieci. Ostatnie zmiany w serwisie sprawiły, że Facebook staje się jeszcze bardziej atrakcyjnym miejscem dla marek. Fani marki są dzisiaj bardziej zachęcani do interakcji z publicznym profilem firmowym dzięki temu, że profile stały się bardzo podobne do naszych prywatnych. Nie przypominają już tych starych, statycznych stron. Ich głównym elementem jest „Wall”, na którym mogą się udzielać użytkownicy i publikować swoje opinie (nowość).
Kampania na Facebooku: jak stworzyć efektywny profil marki
Informacje o firmie znajdują się w osobnej zakładce, podobnie jak zdjęcia dodawane przez firmę lub otagowywane przez fanów. Przebojem stała się sekcja „pola” (eng. boxes). To istne pole do popisu. Zarządzający stroną mogą dodawać tam dowolne informacje i aplikacje. Zbliżeniu do prywatnych profili uległ nie tylko layout i funkcjonalność, ale również interakcja. Treści dodawane przez markę będą miały okazję pokazać się na stronie głównej użytkownika (activity feed, aktualności). Taka forma komunikacji z użytkownkiem jest na pewno mniej inwazyjna niż wysyłanie spamu na skrzynkę Facebookową. Uwaga, firmy, które używają Twittera mogą zsynchronizować go z kontem na FB. Ostatnią nowością o której chcę napisać jest możliwość rozróżnienia wyświetlanej treści na tą skierowaną dla fanów i świeżych odwiedzających. Ale o tym w dalszej części postu.
Tyle słowem wstępu. Teraz kilka porad, które pomogą zoptymalizować kampanię Waszych marek na FB:

1. Co zrobić jeśli moja marka jest już na FB?

Czy sądzić się, pisać do Facebooka, naciskać na Twórców? Wręcz przeciwnie. Jeśli ktoś stworzył stronę firmową Twojej marki to znaczy, że jest jej prawdziwym fanem i podobnie jak Tobie zależy mu na jej promocji. Najsłynniejszy przypadek dotyczy Coca-Coli. Strona Coca-Coli została założona przez dwóch studentów. Coś co zaczęło się jako zabawa przekształciło się w najpopularniejszą stronę komercyjną na FB z prawie 3,5 milionem fanów!
Co zrobiła Coca-Cola, gdy okazało się, że ich strona już istnieje na FB? Zaprosiła twórców do swojej siedziby na honorową wycieczkę. Od tej pory otrzymują wspacie firmy i nadal są właścicielami/zarządcami profilu. Prawdopodobnie marketingowcy z Coca-Coli nie chcieli powtórzyć podobnej sytuacji, która miała miejsce na myspace z Obamą, gdy po likwidacji nieoficjalnej strony musiano budować społeczność od nowa.
Coca-Cola zafundowała dodatkowo twórcom profilu stworzenie filmu o całej historii.

2. Jak uzyskać najlepsze zdjęcie profilowe?

zdjęcie profilowe na facebook
Warto zwrócić na to uwagę, bo zdjęcie profilowe to nasza wizytówka. Nieważne czy dodajecie prawdziwe zdjęcie, grafikę, czy logo, musicie mieć na uwadzę to, w jaki sposób będzie ono wykorzystane przez FB. Zdjęcie ładujemy w szerokości 200 px tak aby nie stracić na jakości, bo taka jest jego docelowa szerokość. Niestety Facebook nie obsługuje przezroczystych plików png. Aby oddać takie wrażenie jak na profilu Coca-Coli (puszka bez prostokątnego tła) musimy stworzyć jpg, który zawiera fragment tła. Trochę dziwi mnie to, że Coca-Cola (jedna z najpopularniejszych stron) ma tak niedbale zrobione tło (różowy prostokąt). Plik tła zrobiony przeze mnie można pobrać tutaj. Należy zwrócić uwagę na to, że przy tworzeniu ikony (pojawia się w wielu miejscach na sewisie i jest wizytówką profilu) zostają obcięte boki (po 17 px) i zaokrąglone rogi.

3. Co z URL?

Nie da się nie zauważyć, że Facebook nie supportuje przejrzystych adresów URL. W tej chwili pojawiają wygląda tak: facebook.com/pages/naszamarka/20026824986. Oczywiście jest określona liczba partnerów, którzy nie mają z tym problemów, Coca-Cola, żeby dalej nie szukać. Daje to nadzieję, że i mniejsze firmy będą miały możliwość wybrać sobie swój własny adres. Póki co można wykorzystać swoją własną domenę. Sugeruję podbiąć profil z Facebooka pod stronę firmową na kształt facebook.mojastrona.pl lub mojastrona.pl/facebook. Ostatnio spotkałem się również z przypadkami, gdzie startupy najpierw zakładają stronę na Facebooku, a dopiero w odleglejszej perspektywie własną firmową stronę. Na dłuższą metę jest to nieefektywne, ale póki nie mamy oficjalnej strony WWW możemy podpiąć całą domenę pod stronę Facebooka. Przykład: agencjaspolem.pl

4. Jak zachęcić do kliknięcia „zostań fanem”?

Facebook umożliwia ustawienie odmiennej treści dla użytkownika, który nie jest jeszcze fanem. Komentarze na stronie głównej nie sugerują użytkownikowi czego może się spodziewać po tym jak zostanie fanem publicznego profilu marki. Jeśli ustawimy sprecyzowaną wiadomość dla użytkownika, w której uściślimy co takiego daje bycie fanem, zwiększamy prawdopodobieństwo jego pozyskania.
Jeśli jesteśmy firmą, która wchodzi na rynek z nowymi produktami, np. z dodatkami do iphone’a, fani strony będą dostawać notyfikacje o najnowszych produktach lub będą mogli brać udział w konkursach w rezultacie, których zostaną rozlosowane atrakcyjne nagrody. Nie pasuje do strategii marketingowej? Stwórzcie swoje pomysły.
Poradnik jak stworzyć statyczne pole na stronie głównej można znaleźć tutaj.

5. Jak zoptymalizować swoją stronę WWW, aby dobrze wyglądała przy dodawania linku na FB?

Facebook umożliwia dodawania linków do prywanego Walla. Gdy użytkownik dodaje link system sam generuje podgląd strony. Ów podgląd składa się z miniaturki (powstaje ze zdjęć na stronie) i opisu (opis Meta Tag). Sprawdźcie sami jak Wasza strona pokazuje się po dodaniu linka na Facebooku. Moja wygląda tak:
Dodawanie linków do Facebooka
Co się dzieje, gdy Wasza strona firmowa jest stworzona we Flashu lub jeśli nie macie żadnych zdjęć na stronie głównej? To może nowić problem. Ciekawe jest to, że ani Coca-Cola, ani Dell (firmy, które zatrudniają całe sztaby od Social Media Marketingu) nie mają zoptymalizowanej pod tym kątem strony. Facebook daje poradę jak dodać odpowiedni kod do headera strony WWW aby system mógł stworzyć zdefiniowany przez nas „podgląd strony”.
Zakładanie strony publicznej na Facebooku nie jest trudne. Stworzenie profesjonalnej strony, która przyciągnie rzesze to wyzwanie.
c.d.n.

Kwiecień, 2009

Ashton Kutcher i Susan Boyle dowodami na potęgę social media

Co może mieć wspólnego Ashton Kutcher, amerykański aktor, model i producent z Susan Boyle, do niedawna zupełnie nieznaną mieszkanką szkodzkiej wsi Blackburn? Oboje są na językach internautów. Głośno o nich na Twitterze, Google Trends i Diggu. Ashton świadomie wypowiedział wojnę CNN, kto pierwszy zdobędzie milion followersów (osób śledzących jego profil na Twitterze), a Susan podbiła serca publiczności występując w programie Britain’s got talent.

Ashton vs CNN

Za CNN stała machina w postaci potęgi medialnej informacyjnego kanału telewizyjnego. Za Ashtonem stała jego charyzma celebryty. Wygrała charyzma. Dlaczego CNN, które aktywnie promowało w telewizji swój Twitterowy kanał przegrało z Asthonem, osobą publiczną ale wciąż nie dysponującym taką machiną jak CNN?

Odpowiedź jest prosta. To był spór o to, kto wydawał się bardziej autentyczny. CNN, które choć wchodzi w social media nadal traktuje je jako narzędzie. CNN używa Twittera do dystrybucji linków do artykułów z swojego serwisu. Nie ma w tym nic osobistego. Ashton jest realną osobą, pisze o tym co myśli, co widzi. Tym bardziej robi wrażenie, bo przyzywczailiśmy się do tego, że choć wiemy wszystko o celebrytach to tylko od paparazzi i tabloidów. Rzadko słyszymy to co gwiazdy mają do powiedzenia. Jeśli tak, to tylko w wywiadach, które przecież również są modelowane i moderowane. Ashton, podobnie jak wcześniej John Mayer stał się kimś namacalnym. Cieszy mnie również, że całe wydarzenie miało również charakter charytatywnej, co dowodzi tylko, że social media są bardzo dobrym miejscem na tego typu akcje.

Susan

Występ Susan Boyle był szokiem zarówno dla widzów jak i zwykle sceptycznego jury. Pokaz natychmiast stał się tematem programów telewizyjnych jak Good Morning America czy The Early Show. Wideo Susan Boyle ma w tej chwili 25 milionów odtworzeń na YouTube. Ma wszelkie predyspozycje aby stać się największym hitem w tym serwisie. W tej chwili jest bardziej popularne niż but rzucony w Busha, Tina Fey jako Sarah Palin, czy przemówienie inauguracyjne prezydenta Baracka Obamy. Trudno dzisiaj przesądzić, czy Susan będzie sama chciała zaangażować się w internet. Jeśli tak, to ma już zbudowaną publiczność.

Podsumowanie

1. Oba sukcesy nie obyłyby się bez dominującej roli tradycyjnych mediów. CNN trąbiło o konkursie, Ashton uczestniczył w różnych programach telewizyjnych opowiadając o przedsięwzięciu, Susan Boyle stała się popularna dzięki programowi „Britain’s got talent”. Więc bez pomocy tradycyjnych mediów, trudno o sukces w social media. Z dugiej strony coraz częściej to social media narzuca tematy do dyskusji w mediach tradycyjnych stając się echem społecznej części internetu. Dzisiaj Twitter i Facebook bardziej potrzebują tradycyjnych mediów niż tradycjne media potrzebują Twittera. Ale Ashton ma publikę miliona ludzi na skinięcie palca, Susan może mieć ich dziesięciokrotnie więcej. Jak długo jeszcze social media będzie potrzebowało pomocy tradycyjnych mediów?

2. Internauci nie są głupi. Nie będą popierać CNN tylko dlatego, że jest bardziej znaną marką niż Ashton. Uczestnicy social media promoją tylko to co ciekawe i autentyczne. Tylko to co porusza ich i sprawia, że chcą podzielić się tą informacją z innymi. Porównując media do rodziny. Mass media to krzyczący na dzieci ojciec, który właśnie wrócił z pracy. My jesteśmy tymi przestraszonymi dziećmi, które nie mają nic do powiedzienia. Social media to dyskusja na urodzinach. Rozmawiamy tylko o tym co ciekawe. Każdy ma prawo głosu ale tylko osoby z charyzmą i mające coś ciekawego do powiedzenia będą tematem wieczoru.

P.S. Ashton zobaczył występ Susan Boyle i napisał na Twitterze “This just made my night”, co szybko skomentowała jego żona Demi Moore „You saw it made me teary!”.

Kwiecień, 2009

Marketing w erze postkonsumpcji: jak internet i kryzys zmienia konsumenta

sprzedaz1

Gdy w Polsce przeżywaliśmy szczyt wzrostu gospodarczego, a kryzys wydawał się czymś tak nierealnym i passe, jak okres PRLu, robienie zakupów było czymś więcej niż tylko zaspakajaniem własnych potrzeb. Karty kredytowe wydawane na legitymacje studenckie, małe pożyczki przyznawane na dowód osobisty, kredyty udzielane na słowo honoru, że utrzymamy naszą pracę umacniały nas w jedym przekonaniu – stać nas.

Przez lata specjaliści od reklamy doszli do perfekcji we wpajaniu nam chorej z dzisiejszego punktu widzenia ideologii. Musimy kupuwać nowe produkty bo bez nich nie można żyć. Bez nowego iPoda z systemem Nike+ nie ma sensu biegać po parku, bez 50 calowej plazmy nie ma po co oglądać olimpiady w Pekinie, a bez nawigacji GPS nie ma sensu wybierać się do znajomych w odwiedziny.

Tymczasem tygodnik „The Economist” zwraca uwagę w artykule pod tytułem From buy, buy to bye-bye na coś co wydaje się zupełnie oczywiste w okresie kryzysu – spadek konsumpcji.

Asked whether they want more stuff, consumers in rich countries have responded with an emphatic “No”.

A jednak. Możemy żyć bez nowego.

Era postkonsumencka

To jednak nie koniec problemów dla marketerów. Do fatalnej sytuacji rynkowej (w Polsce jeszcze na szczęście nie jest tak źle) należy doliczyć ogromną ewolucję jaka zaszła w kanałach komunikacji marketingowej. Kiedyś mieliśmy telewizor, radio, prasę i wystarczyło. W 1965 roku emisja 3 spotów reklamowych w primie time trafiała do 80% publiczności. Dzisiaj młodzi konsumenci, użytkownicy internetu przywiązują dużą wagę do rekomendacji swoich znajomych. Tak było bardzo dawno temu do czasu kiedy nadeszły mass media i zasypani przekazem reklamowym nie mieliśmy czasu poradzić się znajomych przed zakupem.

The downturn will also accelerate the use of social media, such as blogs and social-networking sites, by consumers looking for intelligence on firms and their products. As trust in brands is eroded, people will place more value on recommendations from friends. Social media make it harder for brands to pull the wool over consumers’ eyes, but they also offer canny companies a powerful new channel through which to promote their wares and test new products and pricing strategies.

Co zmieniła technologia stojąca za social media?

  • tania i szybka komunikacja – mamy bardzo łatwy dostęp do darmowych narzędzi komunikacyjnych, dzięki czemu mamy natychmiastowy kontakt ze swoimi bliskimi
  • konsumenci są empowered - to użytkownicy oceniają produkt za pomocą różnych form ratingowych i opinii
  • mobilność – nie musimy siedzieć przed telewizorem, czy komputerem aby uzyskać porady na temat tego co warto kupić, dzisiejsze smartphony umożliwiają łatwy dostęp do internetu gdziekolwiek jesteś
  • kontrola nad reklamami – komputer zastępuje telewizor, różnica jest taka, że na komputerze możemy po prostu wyłączyć reklamy ad blockiem

Biznes musi się zrestrukturyzować. Ludzie nadal będą wydawać pieniądze ale może w inny sposób. Zamiast kupować nowe samochody, będziemy częściej oddawać do naprawy i konserwacji stare. W Polsce już niektózy dealerzy czerpią większy zysk z serwisu niż ze sprzedaży samochodów.

Wiadomo, że barometrem sukcesu w marketingu była ilość sprzedanych produktów. Co zrobić gdy klienci po prostu nie chcą tylu nowych rzeczy? Przestać angażować się w marketingu? Nie. Marketing musi być nastawiony na budowanie wartości relacji z klientem. Biznes musi się nauczyć dawać bardziej niż brać.

Do tej pory marketing był nastawiony na tworzenie świadomości produktu i sprzedaż. Nie widzę nic złego w takim podejściu, bo przecież na tym polega biznes. Jeśli jednak sociologowie w przytoczonym wyżej artykule z The Economist mają rację to marketing musi się zmienić. Marketing musi mieć więcej związku z konsumentem, który jest empowered, połączony w sieci i cały czas zadaje sobie pytanie „czy ja tego naprawdę potrzebuję”?

Źródło: flickr.com

Źródło: flickr.com

Co znaczy ta mowa trawa – „marketing musi być bardziej relewantny, budować relację z klientem, tworzyć wartość”? Znaczy tyle, że trzeba się nastawić na komunikację zwrotną, zacząc słuchać swoich klientów i uwzględniać ich zdanie. Niektóre firmy już to robią. Przykład Lego. Firma Lego stworzyła forum dla pasjonatów klocków. Wśród nich są nie tylko dzieci ale również dorosłe osoby, które z klocków uczyniły swoją życiową pasję. Dyskusje jakie odbywają się na tym forum mają swoje bezpośrednie przełożenie na linię produkcyjną. Użytkownicy forum są w stanie zachęcić firmę do rozpoczęcia produkcji konkretnych zestawów Lego oraz powstrzymać firmę od zaprzestawania produkcji wybranego zestawu. Klienci, użytkownicy forum są tak zadowoleni ze współpracy z firmą Lego, że głoszą na prawo i lewo jak dobrze kupować klocki. Szerzą word of mouth advertising i robią to zupełnie za darmo! Robią to bo czują się zobowiązani odwdzięczyć się za owocny dialog, za to, że są wysłuchani i za to, że ich zdanie ma jakieś znaczenie.

Kwiecień, 2009

25 rzeczy, których nie lubimy na Facebooku!

Facebook zagościł w naszym kraju na dobrze. Grono stosunkowo niedawno temu wbiło sobie nóż w plecy swoimi zmianami w designie i okazanym szacunkiem do swoich użytkowników. Nasza-klasa to dobre miejsce dla Pań w dojrzałym wieku i chyba każdy z nas wiedział o tym od początku. Został nam Facebook.

Co z tego?

No właśnie. Facebook ma tyle treści i funkcji, że trudno nad tym zapanować. Czasami wina leży po stronie twórców, że źle coś zaprojektowali. Czasami to my nadużywamy pewnych funkcji szkodząc sobie i naszemu otoczeniu.

Co mnie wkurza na Facebooku (pretensje do Zuckerberga, he designed it)?

– za dużo bezsensownych informacji w notifications, po co mam wiedzieć, że pomogłem znajomemu podczas walki w grze MAFIA, skoro tylko raz do tej aplikacji zawitałem;) chce komentarzy moich statusów itp, nie informacji związanych z aplikacjami

– mam wrażenie, że jest nadreprezentacja pewnych osób w moim feedzie i wcale nie jest to związane tylko z tym, że są to osoby bardzo aktywne, jest pewnie jakiś algorytm, który podaje newsy znajomych z którymi mam najwięcej wspólnych znajomych, a niekoniecznie tych, którzy mnie najbardziej interesują;)

Mój postulat do użytkowników:

  • taguj znajomych, jeśli wiesz, że nie mają nic przeciwko, nie taguj jeśli sobie tego nie życzą
  • nie dodawaj do znajomych tych których nie znasz, po co ktoś ma martwić się cały dzień, że ma już Alzheimera, bo cię nie kojarzy
  • uważaj na zmianę statusu relationship, wywołuje falę plotek!
  • nie pisz głupot na wallu znajomych, to trochę tak samo jak z nalepianiem karteczek na placy znajomego z napisem „jestem debilem”, śmieszne ale do czasu
  • nie wysyłaj tylu zaproszeń do grupy/eventu/aplikacji, think twice zanim to zrobisz

Masz jakieś propozycje? Co Ci się nie podoba na Facebooku? Co chcesz postulować? Czekam na komentarze.

Kwiecień, 2009

Nanoblogging. Następna wielka rzecz po Twitterze: 26 znaków.

Wszyscy się zastanawiają co będzie „the next big thing in the internet”. O Twitterze mówi się już tak dużo, że to chyba znak na jego nieuchronny koniec. Zupełnie jak z kryzysem czy giełdą. Wydaje Ci się, że trafiła Ci się super okazja, a tymczasem jest już po sprawie. Poza tym świat się zmienia. Twitter był odpowiedzą na potrzebę szybkiej, krótkiej i treściwej komunikacji. Ale czy przypadkiem nie jest już out of date? Czy nie męczy Cię długość blipów albo twittów? 140 znaków! Kto chce to czytać? Zresztą, czasami zdarza się, że gdy doczytasz do końca 140 znakową wiadomość jest już dawno nieaktualna. Flutter is the next big THING. Czekam tylko na polskiego odpowiednika. Może Blp.pl?

Kwiecień, 2009

Dlaczego social media marketing zawodzi? Web 2.0 Expo w San Francisco

Trzech największych ekspertów od Social Media: analista Forrestera Jeremiah Owyang, twórca Altimeter Group’s Charlene Li oraz Peter Kim enterprise social-technology researcher (wszyscy razem pracowali dla Forrestera), spotkali się podczas panelu na Web 2.0 Expo w San Francisco 1 kwietnia 2009. Tematem spotkania było wyjaśnienie powodu dlaczego Social Media Marketing nie zawsze się udaje.

1. Kultura korporacyjna vs. kultura internetu

koropracja vs internet

Owyang mówi: „największym wyzwaniem jest spór jaki się rodzi między podejściem prezentowanym w social media (umacnia użytkownika, siła płynie z podstaw), a podejściem korporacyjnym, gdzie rozkazy idą z góry”. Wg Li partycypacja w Social Media wymaga zmiany w zarządzaniu i kulturze korporacyjnej.

2. Kampanie promocyjne vs. długotrwałe relacje

Jedną z największych pomyłek to traktowanie społecznych mediów inernetowych, jako kampanie, czyli któtko-okresowe gole. Tymczsem Social Media powinny być częścią długookresowej strategii biznesowej. Pytanie brzmi: jak wyglądają nasze relacje z konsumentem dzisiaj i jak mają wyglądać w przyszłości?

Jeżeli firma zakłada stronę na Facebooku, która wygląda jak notka prasowa, to dzięki niej relacje na pewno się nie umocnią. Marketerzy muszą zrozumieć zmianę z „przerywania” (bombardowanie reklamami, informacjami) na „kolaborację-współpracę”. Relacje muszą zostać zmienione nie tylko z klientami ale również z pracownikami, dostawcami, jednym słowem całym otoczeniem biznesowym.

3. Mierzenie social media a cele biznesowe

Owyang mówi, że większość marketerów nawet jeśli mierzy social media, to robi to niepoprawnie. Marketerzy mierzą klikalność i ilośc wyświelteń z wczoraj, a tymczasem konwersacje odbywają się w miejscach, gdzie statystyki nie są dostępne, czyli Facebook, blogi. Kolejną sprawą jest fakt, że liczba odwiedzin i komentarzy nie jest dobrym sposoben na mierzenie głębi dyskusji. Zapytaj siebie dlaczego mierzysz efekty swojej działalności w social media. Dla efektywności? Dla budżetu? Dla sprzedaży? Jeśli nie wiesz co dokładnie mierzysz to skąd możesz wiedzieć jak to się przełoży na Twoje cele?

4. Popełnianie błędów vs. nic nie robienie

Li mówi, że każda marka, która angażuje się w social media powinna liczyć się z porażkami i błędami. Tak było w przypadku Wall Martu albo Dell’a, które w końcu odnoszą suckes. Jeżeli nie popełniasz błędów to znaczy, że działasz zbyt ostrożnie. Czy social media mają ogromny wpływ na odbiór marki i jej sprzedaż dzisiaj? Pewnie nie ale jesteśmy istotatmi społecznymi, a marki dopiero uczą się używać nowoczesnych technologii w marketingu i PR. Prawdziwe efekty dopiero nadejdą.

Newer Posts
Older Posts