Streszczenie: nowe zmiany w wyszukiwarce Facebooka rodzą srogie reperkusje dla nieuważnych użytkowników tego serwisu. Social Network Monitor pozwala sprawdzić ustawienia prywatności i upewnić się, czy na pewno mamy świadomość tego, czego mogą dowiedzieć się o nas obcy ludzie za pomocą Graph Search.

W ubiegłym tygodniu Mark Zuckerberg zapowiedział nową, rewolucyjną wyszukiwarkę o nazwie Graph Search. Dzięki niej użytkownicy największego serwisu społecznościowego mogą szukać ludzi na podstawie ich zainteresowań.

W listopadzie ubiegłego roku wygłosiłem prezentację Od social graph do interest graph na konferencji Social Media Biznes Standard. Mówiłem w niej o tym, że Facebook i Twitter mapują interest graph, ale nie nic z tego dla użytkowników tak naprawdę nie wynika (oprócz dopasowanej reklamy).

Sytuacja uległa zmianie. Wkrótce wszyscy będziemy mieć dostęp do wyszukiwarki, która będzie filtrować wyniki po zapytaniach związanych z obiektami, z którymi jesteśmy połączeni. Co to oznacza w praktyce?

Znaczy to tyle, że możemy dowiedzieć się np. kto z Warszawy płci pięknej uprawia konkretny rodzaj sportu. Jak długo perspektywa znalezienia kobiet, które grają w ping ponga w Warszawie może być atrakcyjna, nie należy zapominać, że media społecznościowe to miecz obusieczny. Z jednej strony dostajemy nowe, niewyobrażalne wcześniej możliwości, aby łączyć się z ludźmi, z drugiej zaś nasze dane osobowe stają się walutą w tej transakcji.

Pamiętajmy, że dane, które serwuje nam Facebook nie biorą się znikąd. Przecież nikt o zdrowych zmysłach celowo nie chce chwalić się, że jest żonaty i lubi domu publiczne. To jest wynik nieuwagi i żerowania ze strony Marka Zuckerbega na tym, że nie do końca dbamy o ustawienia naszej prywatności na Facebooku.

Potrzeba jest jednak matką wynalazku. Obok firm, które chcą zarabiać na udostępnianiu przez nas danych są firmy, które chcą zarabiać na ich usuwaniu i ochronie. Największa na świecie wyszukiwarka osób, 123people, wprowadziła właśnie ciekawy produkt, który może pomóc w ochronie naszego profilu na Facebooku.

Social Network Monitor skanuje nasz profil, szuka potencjalnych zagrożeń i pokazuje, gdzie powinniśmy popracować nad ustawieniami prywatności. I tu dotykamy sedna sprawy – ustawienia prywatności to na Facebooku dla wielu użytkowników czarna magia. Często też wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że treści, które publikują mają np. status publiczny.

Zatrudniając taką Facebokową niańkę, możemy zadbać o swój wizerunek i bezpieczeństwo, zanim Mark będzie chciał na nich zarobić.

wyszu

Dodatkową, ciekawą opcją jest możliwość podłączenia pod Social Network Monitor profili swoich dzieci. Moim zdaniem to jest jeden z najbardziej palących problemów, jeżeli chodzi o korzystanie z serwisów społecznościowych – dzisiejsza młodzież to najbardziej aktywna grupa użytkowników, która jednocześnie ma najmniejszą wiedzę, czym można a czym nie powinno się dzielić w social media. Zgodnie z badaniami przeprowadzonymi przez Yelster Digital, 30% ankietowanych rodziców zadeklarowało, że regularnie monitoruje swoje dzieci na Facebooku, natomiast aż 54% jest przekonanych, że ich dzieci wiedzą, co robią.

Seriously? I doubt it ;)

Możecie sami wypróbować Social Network Monitor tutaj. Będzie to możliwe bezpłatnie przez kolejne 30 dni.

infografika