Streszczenie: Działania za pomocą platform mikroblogowych mogą mieć rację bytu. Dotyczy to jednak w tej chwili tylko wybranych branż. Twitter jako narzędzie komunikacji świetnie sprawdza się u polityków, dziennikarzy i szeroko pojętej branży technologicznej.

Mikroblogi są obecne na polskim rynku od dobrych kilku lat. Przygoda z nimi rozpoczęła się w naszym kraju od serwisu Blip, który w swojej popularności ustąpił ostatnio miejsce na podium swojemu globalnemu odpowiednikowi, serwisowi Twitter. Zdjęcie przedstawia Jacka Dorsey, współtwórcę tego serwisu.

Polskę nigdy nie dotknęło masowe szaleństwo na punkcie tej formy komunikacji, podobnie jak w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, czy Niemczech. Niektórzy uważają, że stosunkowo niewielka popularność Twittera i Blipa to wina konkurencji w postaci Facebooka, inni, że w mikroblogi to technologia popularna przede wszystkim na urządzeniach typu smartfon, a tych w Polsce udział rośnie, ale wciąż jest ich relatywnie mało. Jeszcze inni uważają, że popularność mikroblogów na Zachodzie została zdobyta dzięki obecnym tam celebrytom, tymczasem polskie gwiazdy wciąż nie potrafią lub nie chcą samodzielnie uzewnętrzniać się w internecie.

Czym tak naprawdę są mikroblogi?

Mikroblogi w teorii są czymś pomiędzy blogami, a serwisami w społecznościowymi. Pozwalają na publikowanie komunikatów w oszczędnej, ograniczonej za pomocą liczby dozwolononych znaków formie. Skupiają co do zasady dwa rodzaje użytkowników. Tych, którzy obserwują i tych którzy są obserwowani. Pierwsi mają potrzebę pochłaniania informacji z ulubionych źródeł, drudzy są liderami opinii, mają coś konkretnego do przekazania. Mikroblogi są bardzo szybką formą komunikacji w odróżnieniu od blogów, gdzie komunikat przygotowuje się ze starannością, co wymaga czasu i skupienia.

Serwisy mikroblogowe umożliwiają użytkownikom tworzenie asymetrycznych połączeń między sobą, co odróżnia je co do zasady od serwisów społecznościowych. Radosław Sikorski jest obserwowany przez 64 tysiące zarejestrowanych użytkowników na Twitterze, sam natomiast obserwuje zaledwie 54 użytkowników. Serwisy społecznościowe pozwalają tworzyć symetryczne sieci społeczne. Zawarcie znajomości jest w nich potwierdzane przez obu użytkowników.

Tak naprawdę jednak serwisy społecznościowe bardzo zbliżyły sie do mikroblogów w ciągu ostatnich dwóch lat. Facebook również umożliwia tworzenie niesymetrycznych sieci społecznych, a możliwość obserwowania bez zawierania znajomości (tzw. “subskrypcja”) staje się coraz bardziej popularna również w Polsce. Pewne funkcje typowe dla platform mikroblogowych jak np. możliwość oznaczania innych użytkowników w wpisach oraz pewne zwyczaje jak ustalony dzień na polecanie wartościowych użytkowników przeniknęły do największego serwisu społecznościowego na świecie.

To co wyróżnia serwisy mikroblogowe na tle serwisów społecznościowych, to możliwość zaczepienia, rozpoczęcia dyskusji przez firmę z dowolnym użytkownikiem. Firma może monitorować całego Twittera pod kątem występowania pożądanego słowa kluczowego, a następnie rozpocząć dyskusję z klientem na dowolny temat. Takiej swobody nie mają i nie będą mieć firmy działające np. na Facebooku. Muszą się one ograniczać tylko do swoich Fan Page’y. Mogą wchodzić w dyskusje dopiero wtedy, gdy konsumenci skomentują wpisy marki lub sami napiszą na jej Osi Czasu. Większość dyskusji odbywających się na ich temat na Facebooku, w odróżnieniu od Twittera jest dla nich niedostępna.

Sztuczny podział na serwisy społecznościowe, a mikroblogi wydaje mi się coraz mniej zrozumiały i spójny. W praktyce przedsiębiorstwa mogą rozważać wybór między obecnością na Facebooku lub Twitterze, a nie serwisie społecznościowym lub mikroblogowym. Oczywiście Facebook od Twittera nadal bardzo się różnią. W moim osobistym przekonaniu nie chodzi o różnice w tzw. funkcjonalnościach. W przypadku Polski podstawowe różnice dotyczą tego, kto tych serwisów używa i w jakim celu.

Twitter to politycy, dziennikarze i szeroko pojęta branża związana z internetem i technologiami

Są grupy ludzi i instytucji, wśród których Twitter jest nadwyraz popularny. Prym wiodą politycy. Choć stosunkowo niewielu z nich tweetuje, Ci którzy potrafią to robić dobrze są jednymi z najbardziej popularnych użytkowników na Twitterze w Polsce. Podobnie sytuacja przedstawia się w przypadku branży startupowej, technologicznej i social media. Ze względu na obecność tej grupy docelowej dużym zainteresowaniem cieszą się więc polskie profie firm takich jak @SamsungPolska, @NokiaPoland, czy @WDPolska. Czy firmy z branży technologicznej oraz politycy są na Twitterze tylko ze względu na potencjalnych konsumentów oraz wyborców? Wydaje mi się, że nie. Bardzo ważnym elementem w tej układance są dziennikarze i blogerzy. Samych dziennikarzy według Bartka Szymeczko jest prawie pół tysiąca, a blogerów wielokrotnie więcej. Pracują w mniejszych i większych redakcjach, gazetach, portalach i stacjach telewizyjnych. Twitter jest bardzo wartościowym narzędziem w pracy dziennikarza. Wpisy w tym serwisie są coraz częściej zaczynkiem i źródłem do artykułów prasowych zarówno w mediach elektronicznych jak i tradycyjnych. Wślad za dziennikarzami do Twittera zawitała również branża PR. Okazuje się, że kontakt z dziennikarzem za pomocą tego medium pozwala nieraz osiągnąć lepsze efekty niż za pomocą wysłużonego maila.

Czy Twitter może stać się w Polsce narzędziem do działań B2C?

Twitter stanie się realnym partnerem dla firm działających na rynku B2C, gdy osiągnie pewien efekt skali. Choć popularność serwisu w Polsce rośnie, odbywa się to bardzo powoli. Trudno powiedzieć ile osób aktywnie korzysta z Twittera w Polsce. Według różnych szacunków jest to od 250 tysięcy do nawet miliona aktywnych użytkowników w skali miesiąca. Ze względu na rodzaj użytkowników Twitter pozostaje więc świetnym narzędziem do PR-u, ale działania marketingowe w przypadku większości przedsiębiorstw są nadal w tym serwisie nieskuteczne.

Artykuł pojawił się w magazynie Online Marketing.