Co może mieć wspólnego Ashton Kutcher, amerykański aktor, model i producent z Susan Boyle, do niedawna zupełnie nieznaną mieszkanką szkodzkiej wsi Blackburn? Oboje są na językach internautów. Głośno o nich na Twitterze, Google Trends i Diggu. Ashton świadomie wypowiedział wojnę CNN, kto pierwszy zdobędzie milion followersów (osób śledzących jego profil na Twitterze), a Susan podbiła serca publiczności występując w programie Britain’s got talent.

Ashton vs CNN

Za CNN stała machina w postaci potęgi medialnej informacyjnego kanału telewizyjnego. Za Ashtonem stała jego charyzma celebryty. Wygrała charyzma. Dlaczego CNN, które aktywnie promowało w telewizji swój Twitterowy kanał przegrało z Asthonem, osobą publiczną ale wciąż nie dysponującym taką machiną jak CNN?

Odpowiedź jest prosta. To był spór o to, kto wydawał się bardziej autentyczny. CNN, które choć wchodzi w social media nadal traktuje je jako narzędzie. CNN używa Twittera do dystrybucji linków do artykułów z swojego serwisu. Nie ma w tym nic osobistego. Ashton jest realną osobą, pisze o tym co myśli, co widzi. Tym bardziej robi wrażenie, bo przyzywczailiśmy się do tego, że choć wiemy wszystko o celebrytach to tylko od paparazzi i tabloidów. Rzadko słyszymy to co gwiazdy mają do powiedzenia. Jeśli tak, to tylko w wywiadach, które przecież również są modelowane i moderowane. Ashton, podobnie jak wcześniej John Mayer stał się kimś namacalnym. Cieszy mnie również, że całe wydarzenie miało również charakter charytatywnej, co dowodzi tylko, że social media są bardzo dobrym miejscem na tego typu akcje.

Susan

Występ Susan Boyle był szokiem zarówno dla widzów jak i zwykle sceptycznego jury. Pokaz natychmiast stał się tematem programów telewizyjnych jak Good Morning America czy The Early Show. Wideo Susan Boyle ma w tej chwili 25 milionów odtworzeń na YouTube. Ma wszelkie predyspozycje aby stać się największym hitem w tym serwisie. W tej chwili jest bardziej popularne niż but rzucony w Busha, Tina Fey jako Sarah Palin, czy przemówienie inauguracyjne prezydenta Baracka Obamy. Trudno dzisiaj przesądzić, czy Susan będzie sama chciała zaangażować się w internet. Jeśli tak, to ma już zbudowaną publiczność.

Podsumowanie

1. Oba sukcesy nie obyłyby się bez dominującej roli tradycyjnych mediów. CNN trąbiło o konkursie, Ashton uczestniczył w różnych programach telewizyjnych opowiadając o przedsięwzięciu, Susan Boyle stała się popularna dzięki programowi „Britain’s got talent”. Więc bez pomocy tradycyjnych mediów, trudno o sukces w social media. Z dugiej strony coraz częściej to social media narzuca tematy do dyskusji w mediach tradycyjnych stając się echem społecznej części internetu. Dzisiaj Twitter i Facebook bardziej potrzebują tradycyjnych mediów niż tradycjne media potrzebują Twittera. Ale Ashton ma publikę miliona ludzi na skinięcie palca, Susan może mieć ich dziesięciokrotnie więcej. Jak długo jeszcze social media będzie potrzebowało pomocy tradycyjnych mediów?

2. Internauci nie są głupi. Nie będą popierać CNN tylko dlatego, że jest bardziej znaną marką niż Ashton. Uczestnicy social media promoją tylko to co ciekawe i autentyczne. Tylko to co porusza ich i sprawia, że chcą podzielić się tą informacją z innymi. Porównując media do rodziny. Mass media to krzyczący na dzieci ojciec, który właśnie wrócił z pracy. My jesteśmy tymi przestraszonymi dziećmi, które nie mają nic do powiedzienia. Social media to dyskusja na urodzinach. Rozmawiamy tylko o tym co ciekawe. Każdy ma prawo głosu ale tylko osoby z charyzmą i mające coś ciekawego do powiedzenia będą tematem wieczoru.

P.S. Ashton zobaczył występ Susan Boyle i napisał na Twitterze “This just made my night”, co szybko skomentowała jego żona Demi Moore „You saw it made me teary!”.