Dominik Kaznowski porusza na swoim blogu temat marketingu w społecznych mediach. Słusznie zwraca uwagę na to, że portale społecznościowe mają problem z monetyzacją. Polska nie jest wyjątkiem. Światowe potęgi takie jak Facebook, czy Myspace mają mizerne wyniki netto w porównaniu do ich wyceny. Kaznowski stawia tezę, że wynika to z braku zaufania marketerów i mediaplannerów do społecznościowych nowinek. Załóżmy przez chwilę, że żyjemy w nieodległej przyszłości, a środowisko reprezentujące reklamodawców uwierzyło w siłę społecznych mediów i chce poważnie w nich zaistnieć. Co dalej? Co z zaufaniem społeczności do marketingu kierowanego w jej stronę?
Konsument jest wyposażony w filtry antyspamowe, blockery pop-up. Spędza dużo czasu w swoim ulubionym serwisie społecznościowym (mój to Facebook ze swoją bezinwazyjną formą reklamy) po to, żeby uciec od męczących toplayerów. Tego typu reklama przeszkadza w miłym spędzaniu czasu na społecznościówkach. Jaka jest wartość takiej reklamy? Czy marketer myśli, że użytkownicy są tak głupi i uznają produkt za wartościowy? Jak mogą zaufać takiej reklamie?
W 2004 roku Forroster Research sporządziło raport o dużo mówiącym tytule: „Sprzeciw konsumenta wobec reklamy”. Podsumowanie przedstawia się tak:
Konsumenci czują się przytłoczeni inwazyjnymi i nieadekwatnymi reklamami. Wynik: sprzeciw wobec reklamy – manifestuje się poprzez popularność list do-not-call, filtrów spamowych, adblockerów, i pomijaniu reklam na DVR. Kampanie marketingowe przyszłości muszą ułatwiać konsumentom poszukiwanie informacji, wykraczając poza brand promises (synonim „brand experience) znane z tradycjnej formy reklamy.
Komu ufają konsumenci?

Jakie są z tego wnioski? Dwa podejścia:
Pamiętajmy, że word of mouth (przekazywanie informacji z osoby na osobę) jest uznawany za najbardziej godną zaufania formą pozyskiwania informacji. Aby nasza reklama przedarła się przez szum codziennych przekazów reklamowych stawiajmy na zaufanie.
Wróćmy do tego co napisał Kaznowski „w społecznych mediach lepiej radzi sobie PR niż reklama”. Zakładając, że typowa reklama w znaczeniu klasycznym (komunikowanie do potencjalnego klienta) nie przynosi pożądanych efektów, a gracze zastosują podejście oparte na słuchaniu, reagowaniu, energetyzowaniu społeczności (przykład kampanii AXE opisanej przez Arviinda Juneja), czy możemy nadal mówić o reklamie, czy może wchodzimy w pole budowania wizerunku firmy – PR?
Posty na ten temat:
8 responses to "Marketing kontra społeczności: kto komu ufa?"
Mój wniosek dotyczący tradycyjnych reklam display i powiązanych z video. Może przyszłością będzie reklama, na której treścią będzie „komentarz/opinia/wypowiedź” naszego znajomego. Czyli Ja Przemek wchodzę na stronę nasza-klasa.pl, a u góry reklama allegro.pl (widoczne logo z prawej) a na pozostałej części zdjęcie mojego kolegi Adama oraz jego wypowiedź: „Przemku, kupiłem ostatnio telefon Nokia XYZ, dzięki niemu mogę łączyć się w restauracji z internetem. Polecam Ci ten telefon!” Ja – Przemek – otrzymuję „zaufaną” informację, zaś mój kolega przykładowo 3% prowizji od mojego zakupu tego telefonu. Kwestia powiązania użytkowników w kilku serwisach… zrobienia jakiejś elastycznej sieci danych i systemu poleceń w całym internecie… tak, wiem, dużo pracy… ah oh a nóż luz
pozdrawia, ciekawe pytanie postawiłeś
Bardzo kreatywne i zgodne z duchem społecznych mediów podejście. Oczywiście coś takiego dzisiaj odbywa się za pomocą affiliate marketing lub ambasadorów marki. Pytanie jak sprawić, żeby zastosować to na większą skalę w internecie.
Wraz ze wzrostem popularności agregatorów treści z serwisów społecznościowych (FriendFeed, Flaker) oraz integrcjami typu OpenId, Facebook Connect, czy Google Friend następuje konwergencja platform. W efekcie coraz częściej, my użytkownicy różnych serwisów, spotykamy się w jednym miejscu. To odnośnie „kwestii powiązania użytkowników w kilku serwisach”, którą poruszyłeś.
Wydaje mi się, że musiałby znaleźć się pośrednik, który stoi pomiędzy użytkownikiem, a reklamodawcą. Coś na zasadzie internetowego, społecznego domu mediowego;)
Pozostaje pytanie na ile taka forma reklamy byłaby skuteczna wraz z popularyzacją. Czy to jest word of mouth, czy może reklama bardzo dobrze spersonalizowana…
jeszcze pytanie, dlaczego nie esgieha.pl ?
esgieha.pl to serwis Samorządu Studentów SGH. Domena była już zajęta. Zresztą nawet gdyby była wolna nie wiem czy bym się na nią zdecydował. Na korytarzach się mówi po prostu „esgieh”, a nie „esgieha”;) Staramy się być elastyczni, iść bardziej z duchem czasu, odpowiadając na potrzeby użytkowników. Stąd bardziej potoczna, luźna nazwa.
Rozumiem
[...] ostatnim poście poruszyłem problem zaufania konsumentów w kontekście pozyskiwania informacji o produkcie lub usłudze. Podchodząc do tematu szerzej warto zadać sobie pytanie – jakie jest zaufanie internautów do [...]
[...] jeszcze na szczęście nie jest tak źle) należy doliczyć ogromną ewolucję jaka zaszła w kanałach komunikacji marketingowej. Kiedyś mieliśmy telewizor, radio, prasę i wystarczyło. W 1965 roku emisja 3 spotów [...]
[...] May 2009 No Comments /**/Pisałem już jakim zaufaniem cieszą się poszczególne media przy okazji pozyskiwania informacji przez konsumentów na temat usług i produktów. Dzisiaj trochę szerzej na temat medium jako źródła informacji i jakim zaufaniem cieszą się [...]
Leave your response